Obserwatorzy

środa, 30 maja 2012

…….Niespodzianki...

Dzień jak co dzień naprzemian  raz kij a raz marchewka  aż tu nagle koło południa rozwiązał się worek niespodzianek.

Gromkim  hurrraaa  powitałam   wyniki na  blogu  Szuflady  albowiem załapałam się tam na „cukieraski”. Ciśnienie nieznacznie się podniosło – słonko  wpuściło przez szyby ze trzy promyki więcej...pomyśłałam nie jest źle.....

Drugą  przyniósł Pan listonosz …kopertka a w niej  upominki  od  Reni   związane z wyróżnieniem jakie otrzymałam w szufladzie.



Śliczne  serducho  znalazło oczywiście swoje miejsce na mojej grządce 

 …..Następne trzy promyki więcej..wypiłam kawkę , posiliłam  się  sezamkiem .. i wyruszyłam w drogę do UP ściskając w ręku wczorajsze awizo .  A  droga nie była krótka  bo do mojego Urzędu Pocztowego  szybciej by mi było płynąć z nurtem Wisły niż dostać się środkami  komunikacji miejskiej więc wyruszyłam  skrótami na piechotkę a tam czekała na mnie kolejna niespodzianka  otworzyłam kopertkę a tam  : błękitne śliczne kolczyki




i dwie dziesiątki różańca  będące dziełem  rąk  Ani
Spodziewałam się jednej – bo w swojej  korespondencji  porosiłam  Anię   o  jedną dla Mamy Marcela.  A tu oczom nie wierzyłam  dwie  ….  i  jedna moja jest. Przesyłka  przyszła  z   opóżnieniem  więc  dziesiątka  poczeka na  mamę Marcela do jej  powrotu ,  a póki  co jutro  rano o  7.15   kiedy rozpocznie się operacja Marcelka  wezmę obie swoją  i  Eli    i    ……..


 

wtorek, 29 maja 2012

Marcelek.................


Dzisiaj Marcel   wyjeżdża z  mamą do Monachium a 31 maja będzie operowany –mama Marcela   dziękując  wszystkim  za  dar serca  w jednym z ostatnich wpisów prosiła    o wsparcie  ich modlitwą

 Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich”.
                                                         Ewangelia wg św. Mateusza 18:19-20:


sobota, 26 maja 2012

Moja grządka … czyli rys historyczny

Wczoraj  wieczorkiem    ściskając w ręce leżące od dobrych kilku  dni  awizo   wreszcie  dotarłam do mojego  Urzędu  Pocztowego  a  tam  czekała  na mnie paczka …a w niej same cudowności .

 W Pięknie zdobionym lnianym woreczku  było piękne  serducho   i woreczek  szyciowych  przydasi który  dla  takiej  „szyciary „  jak  ja to - sam miód na serce .


W kopertce znajdowały się „uściski” jakie wyszły  spod  lekkiego  jak   zawsze  pióra  Matki założycielki mojej  blogowej  „ Grządki „
Najważniejsza  rzecz  jednak  dla mnie  znajdowała  się  w :


Rozpakowałam

Oniemiałam



Zaczęłam piać z  zachwytu …oj piejo kury piejo …..

I  tak oto  od  Snow  z  Mojego Pobielenia   i  z  jej hardcorowego  kurnika   na moją grządkę  przybył  czarny kogut - budzący  każdego ranka   ogarnięte nawet  najgorszą  traumą  duszyczki do szybkiego działania.
Moja  grządka  …czyli  małe  co  nieco  na  temat  otaczającej  nas  rzeczywistości  powstała  właśnie dzięki   Snow  , która w naszej  meilowej  korespondencji   /będącej  owocem  jednego  z  moich  postów /
uświadomiła mi, że blog  wcale nie musi być tylko  miejscem  dla  prezentowania  tylko i wyłącznie   Radosnej Twórczości    … o tym co nam czasem w duszy gra też warto napisać  jakiś post.
I tak oto powstała  :Moja grządka …czyli .....


Snow dziękuję J))))))
A teraz ściskam Was mocno i biegnę na Krakowski Rynek   w poszukiwaniu gołębia chętnego do lotu w drugą stronę…….a może  i  jakiegoś   obwarzanka po drodze znajdę  znajdę.
Ściskam Was mocno i lecę ....no może biegnę ..ale kto mnie tam wie....

środa, 23 maja 2012

Urodzinki….

W tym miesiącu moja mama skończyła    … nieważne ile wiosenek bo wciąż jest  piękna i młoda tylko jej córki się strasznie szybko starzeją. Rozpoczęłam  w głowie gorączkowe rozmyślania jaki prezent ?….jeśli   torba  … to  w jakim kolorze? … jeśli jasny beż  to czym ożywiony ?..na ratunek przyszło jak zawsze  niezastąpione ścinkowo ….
I tak oto powstała  torba – lekka, nieduża   o ostrym  trapezowym kształcie , zapinana na zamek, w środku kieszonka i pasek z karabinkiem na  klucze , i do ręki i na ramię.
A oto i ona

poniedziałek, 21 maja 2012

Moja grządka .... czyli co to znaczy chcieć?

…..Chcieć to znaczy móc…..
To  proste   zdanie  które  usłyszałam  w  niedzielny  poranek  pootwierało  mi pewne  pozamykane  szufladki . Zadałam  sobie  pytanie … co to znaczy chcieć i jak to  ma się przełożyć na móc ? Odpowiedź przyszła  natychmiast ……Pan Władysław.
Pana Władysława  poznałam   równo rok temu  .
Pan Władysław ma 94 lata  i dwie kule ,które są wsparciem dla jego schorowanych wojenną  zawieruchą  nóg. Codziennie rano Pan Władysław  wstaje wczesnym rankiem , bierze swoje dwie kule pod pachy i idzie do Kościoła  odśpiewać Panu …kiedy ranne wstają zorze….bez względu na to czy świeci słońce , czy pada deszcz , czy na polu mróz  i ślizgawica .Pan Władysław idzie a jak mu siły na to pozwalają to jeszcze i wieczorkiem zaglądnie złożyć podziękowanie. Ponieważ Pan Władysław mieszka sam musi –sam zadbać o siebie ale nie narzeka : zrobi zakupy ,coś ugotuje i jakoś w domu ogarnie .A  wczesną  jesienią  Pan Władysław   wziął na swoje  plecy dodatkowo jeszcze swój nieduży plecaczek a w nim ubranko sportowe … i po porannej mszy  jechał na drugi koniec miasta / trzy przesiadki po drodze  autobus-tramwaj-autobus/  na  rehabilitację  i tak przez okrągłe 14 dni.

I  w ten niedzielny poranek zdałam sobie sprawę ,że Pan Władysław to nie stara ciotka co siedzi na kanapie i ma wszystkim za złe …Pan Władysław to chcieć  a jak chcieć to i móc.
I tak oto postawiłam  sobie  pytanie  czy  zawsze  chce  mi  się  chcieć?


niedziela, 20 maja 2012

Kumulacja …...wyróżnień


Tyle się ostatnio działo ,ze nie  zdążyłam  się nawet pochwalić wyróżnieniami  jakie  dostałam  od Krysi  Ani.
   Dziewczyny  - dziękuje Wam  bardzo ale to bardzo.........
I aby na mnie rozdawanie wyróżnień się nie skończyło przekazuję je dalej:








1.    M(aniek)
2.    Zalesinek
3.    Zakątek Joli


Pozdrawiam Was bardzo ale to bardzo słonecznie ...wreszcie śniegi  stopniały i wyszło ciepło ogrzewające słońce......miłej niedzieli  :))))

piątek, 18 maja 2012

Moje granie cz.3 ..i ostateczny wynik

Na dogrywkę wystawiłam   torbę – wiejsko miejską czy miejsko wiejską a  może  weekendową  kto ją tam wie ? .Do poprzedniego modelu dodałam nowe elementy. Guziki zastąpiłam małymi perełkami – bo kto powiedział ,że na co dzień nie może być tak  bardziej odświętnie…w  końcu   każdy dzień jest jedyny w swoim rodzaju niepowtarzalny. Pasek wydłużyłam dołożyłam  dodatkowo regulacje ...jak wola to na ramie a jak nie to  listonoszka .Kieszeń  w  środku zrobiłam  dość sporych rozmiarów zamykaną  na zamek .Dół torby zamknęłam nie na stałe lecz zrobiłam zamykanie na karabinek –więc jeśli potrzebujemy zwiększyć pojemność torby  to pstryk, pstryk i już jest duży prostokąt. Ponieważ „ nienaumiałam” się jeszcze  fotografowania torby od środka  a i czasu miałam  mało  więc  zdjęcia środka wyszły jak wyszły - poprawię się następnym razem.



·         A na koniec jeszcze małe migawki  zdjęciowe z Turnieju/wszystkie zdjęcia pochodzą z strony Biznesligi/i najważniejsza informacja .


Jak tylko piłka znalazła się w grze to nadciągnęły czarne chmury…ale dzielni piłkarze nie dali za wygraną turniej  został rozegrany…..


Dzielnie z wszystkich  atrakcji mimo zimna i deszczu korzystali najmniejsi uczestnicy …..

Po udanych zabawach , wręczaniu pucharów  przyszła   pora  na zasłużony odpoczynek ….

 A także  licytacje fantów…

Na placu boju do samego końca pozostały dwie dzielne wolontariuszki Gosiaw i  Gosieńkah …..

Każdy  datek  wrzucony do puszki wzbudzał na ich twarzach  radość….

Rośnie też młode pokolenie wolontariatu….

I na koniec najważniejsza wiadomość:
UZBIERANA KWOTA WYNOSI 15535,54 ZŁ :)))))



środa, 16 maja 2012

Moje granie … druga połowa

Na drugą połowę poszły poduchy. Duże jak na moje możliwości .Pierwszy raz szyłam rozm. 45x45cm  /poduszka w środku 40x40cm  /.Nie obyło się jak to zwykle bywa bez przysłowiowych schodów .Końcowy efekt  przodu poduszek jest diametralnie  inny od zamierzonego …w trakcie szycia   kiedy już oba przody były gotowe okazało  się ,że to jednak nie to .Nastąpiło  szybkie przegrupowanie i powstały nowe przody..te podobały mi  się bardziej niż poprzednie .A efekt końcowy jest oto taki…





poniedziałek, 14 maja 2012

Moje granie … pierwsza połowa

Napisane jest co prawda  : …niech nie wie  Twoja lewa ręka co czyni prawa ręka …
ale  chciałam Wam pokazać moje granie  a przy okazji przeprosić wszystkie te dziewczyny czekające na przesyłki, meile itd. i itp.  Ciągnęłam dobę na wszystkie  możliwe sposoby  a ona nic zamiast 48 /chociaż momentami 72  nie byłoby za dużo / dalej było 24  i nie wyrabiałam się w czasie. Teraz  z  powrotem wracam do odgruzowywania i na bieżąco wszystko zacznę  prostować wszystkie sprawy  najszybciej  jak się  da.
Nie grałam  dla Marcela na boisku –no bo rzecz  jasna  „ nie mam spodni  ale kiecke”. W  końcu każdy grał jak umiał  a  wszyscy  strzelaliśmy do jednej bramki . Załapałam się więc  na granie swoją  Radosną Twórczością.
Na pierwszą  połowę meczu  poszły duże podkładki plus  „ chlebaczek ”
.





A tak na marginesie – chlebaczek to moja nazwa a przecież jego funkcjonalność jest  różna  dlatego szukam nazwy  bardziej uniwersalnej dla niego.... może macie jakieś propozycje?

niedziela, 13 maja 2012

Turniej charytatywny Serca Sercu .......podziekowanie

Było zimno i deszczowo …ale w sercach wszystkich tych którzy byli wczoraj z Marcelem było gorąco.
Było  moc  atrakcji ,  mnóstwo zabawy dla dużych i małych ….była  zbiórka funduszy dla Marcelka  , był uśmiech i radość, były też i łzy wzruszenia  …..
O tym jak było niech świadczy uśmiech na twarzy Marcelka …bezcenny .



W  imieniu  organizatorów  Turnieju   wszystkim  ludziom  którzy swoje serca szeroko otwarli  aby ratować  małe  serduszko  Marcela   przekazuję  ogromne
           D z i e k u j ę




 Ten  puchar plus podziękowania mamy Marcela / przytoczone poniżej/  przeznaczone są dla wszystkich ludzi  dobrej woli za okazane im serce i wsparcie...
….Z CAŁEGO SERCA DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM KTÓRZY PRZYCZYNILI SIĘ DO ORGANIZACJI MECZU CHARYTATYWNEGO DLA MARCELKA. NIE BĘDĘ TU WYMIANIAĆ, BO LUDZI OTWARTYCH SERC BYŁO BARDZO DUŻO, DZIĘKI WSZYSTKIM UDAŁO SIĘ ZADBAĆ PROFESJONALNIE O WSZYSTKO DO NAJMNIEJSZEGO SZCZEGÓŁU OPRÓCZ POGODY NA KTÓRĄ NIKT NIE MIAŁ WPŁYWU.
DZIĘKUJĘ ORGANIZATOROM PANU LESZKOWI , KASI, GOSI - ZA TAK WIELKI WŁOŻONY TRUD OD PARU MIESIĘCY. DZIĘKUJĘ WOLONTARIUSZOM.
DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM DRUŻYNOM PIŁKARSKIM : TVP KRAKÓW, BIZNES LIGA,, PROXIMA SP. Z O.O., ADIMET ADAM PAMUŁA I OSP BUKÓW KTÓRZY W ZIMNIE, DESZCZU I MROŹNYM WIETRZE GRALI DLA MARCELKA.
DZIĘKUJĘ PANI AGNIESZCE, PANU RAFAŁOWI, PANU KRZYSZTOFOWI
Z CAŁEGO SERCA DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM KTÓRZY PRZYBYLI I WYTRWALI CHOĆ CHWILE W TAK TRUDNYCH WARUNKACH POGODOWYCH.
DZIĘKUJEMY….